Czy wyjście ze strefy komfortu musi wiązać się z ryzykiem, a także — kiedy decydować się na takie wyzwanie?

Lider czy menedżer mający — w związku z jakąś kluczową decyzją bądź wydarzeniem w organizacji — opuścić własną strefę komfortu, stoi przed poważnym dylematem. Może nie warto podejmować ryzyka, konfrontować się z mało rozpoznaną rzeczywistością, narażać się na porażkę? Nie ma wątpliwości, że takim krokom musi towarzyszyć odwaga i determinacja, ale — jak podkreśla Andy Molinsky — nie może zabraknąć zdrowego rozsądku. Molinsky jest profesorem w Brandeis International Business School, ekspertem ds. zarządzania i zachowań behawioralnych. W przyszłym roku, nakładem Penguina, ukaże się jego książka poświęcona strategii i przygotowaniu do wyjścia poza strefę komfortu (A New Strategy to Help You Step Outside Your Comfort Zone, Rise to the Challenge, and Build Confidence).

Komfort, czyli właściwie co?

Jak należy rozumieć strefę komfortu? Jest to przede wszystkim obszar zawodowej aktywności, który doskonale znamy, który adaptowaliśmy do własnych potrzeb i zakresu działania. Taki, którego mechanizmy dobrze rozumiemy albo też — współtworzymy je i mamy na nie wpływ. Strefę komfortu obejmują też sprawdzone, utrwalone reguły rządzące procesem. To również doświadczenie obejmujące długotrwały staż w jakiejś dziedzinie. Zmiana może oznaczać konieczność opuszczenia tej strefy. Niekiedy, jak zauważa Molinsky, może to dotyczyć pewnych kompetencji bądź umiejętności, w których zwyczajnie nie czujemy się silni. Jednak jak w przypadku większości wyzwań — można się do opuszczenia strefy przygotować. Przed podjęciem decyzji można przecież przemyśleć ten krok, a nawet podjąć się treningu, który również zminimalizuje ryzyko porażki, z pewnością zaś — zmniejszy poziom stresu zawsze towarzyszącego temu krokowi.

Jak się przygotować?

Profesor Andy Molinsky, w opublikowanym przez bostoński Harvard Business Review tekście (When to Stay Inside Your Comfort Zone, September 2016), prezentuje trzy kroki, które warto postawić, zanim podejmie się ostateczną decyzję. Należy więc, jego zdaniem, zadać sobie pytania: „Czy jesteśmy gotowi?”, „Czy jest to konieczne?” oraz „Czy to właściwy moment?”.

1. Przygotowanie. Jak wspomnieliśmy, opuszczenie strefy komfortu oznacza wejście na obszar przynajmniej w jakiejś mierze nieznany. Terra incognita to zawsze ryzyko popełnienia błędu. Wyobraźmy sobie więc sytuację, że chodzi o niezmiernie ważne wystąpienie publiczne. Lider, który ma się tego podjąć, dotąd jednak stronił od takich eventów. Wolał pozostawać w cieniu, może nie w kontekście podejmowania decyzji, lecz prezentowania własnych opinii oficjalnie i na większym forum. Był przekonany, że nie jest do tego stworzony, poza tym — być może mógł liczyć na swoich zastępców, którzy po pierwsze doskonale się w tym odnajdywali, po drugie — było to spójne z ich zakresem kompetencji. Teraz jednak lider, za sprawą szeregu okoliczności zewnętrznych, jest zmuszony, aby wystąpić osobiście. Wyobraźmy sobie, że zależy od tego jakiś ważny kontrakt bądź pozycja rynkowa całej organizacji. Jeśli nie występował dotąd publicznie, może być przekonany o swojej słabości, prawdopodobnie czuje się niepewnie. Ale przecież nigdy tego nie sprawdził. Potrzebny jest trening. Akurat umiejętność występowania publicznego nie jest czymś wyjątkowym, bo nawet najlepsi mówcy są po prostu znakomicie w tym wyćwiczeni.

2. Konieczność. Kiedy przekonamy się, że jesteśmy na wyjście ze strefy komfortu gotowi, należy zastanowić się, czy to aby konieczne? Jak zauważa Molinsky, taki krok zawsze jest nowym doświadczeniem. Jeśli nie jest to niezbędne, nie warto poddawać się ryzykownym wyzwaniom. Przy czym, sama natura tego kroku może powodować nasz wewnętrzny opór. Ta podświadoma niechęć staje się wymówką; sami siebie przekonujemy, że to zbyteczny krok. Nie w tym jednak rzecz — chodzi bowiem o autentyczne zważenie wszystkich „za” i „przeciw”. Trzymając się wcześniejszego przykładu — lider, który stroni od wystąpień publicznych, może szukać wymówki, aby zrezygnować. Niemniej, powinien rozważyć, czy to konieczne — bo koszt może przewyższać potrzeby (ktoś, dajmy na to, jego zastępca, sprawdzi się w tym znacznie lepiej i podejdzie do wyzwania rutynowo, zatem i koszt tego przedsięwzięcia będzie znacznie niższy).

3. Czas. Załóżmy, że jesteśmy gotowi, aby podjąć się wyzwania, i sprawa jest tego warta. Wówczas należy zastanowić się nad jeszcze jedną kwestią: czy jest to właściwy moment? Z czasem jest podobnie jak z poprzednim dylematem, dotyczącym konieczności. Jeżeli lider faktycznie musi wystąpić osobiście na ważnym evencie, wówczas musi podjąć się przygotowań i treningów, które pochłoną mnóstwo energii. Być może wewnętrzna sytuacja w organizacji nie sprzyja tej decyzji — bo np. znacznie bardziej prezes będzie w najbliższym czasie potrzebny „na pokładzie”.

***
Wyjście poza strefę komfortu zawsze jest trudne. Choćby z racji tego, że — jak wspomnieliśmy — wiąże się z czymś nowym. Nieznany obszar, już nawet intuicyjnie, nieuchronnie kojarzy się z zagrożeniem czy ryzykiem. Dobry trening, przy założeniu, że wyjście z własnej strefy komfortu jest właśnie teraz niezbędne, może znacząco pomóc w minimalizowaniu ryzyka.

sprawdzam

zobacz komentarze

Wideo

Więcej wideo