W USA już ją dostrzeżemy, uczestniczą w niej największe organizacje jak GE i Procter & Gamble. Wkrótce zaś może ogarnąć resztę rynków.

Na pytanie, jaki pracownik jest najlepszy, kim powinien być dobry lider — usłyszymy różnorodne odpowiedzi. Przeważnie będą to opinie, że powinien być sprawny, skuteczny. Co to jednak oznacza? Zwłaszcza w rzeczywistości, która jest zmienna, nieprzewidywalna, a ponadto wymaga logicznego myślenia, zdolności do wyciągania wniosków z ogromu informacji, jak również — wciąż powtarzanej kreatywności.

Zmiana, która dokonuje się w Stanach Zjednoczonych dotyczy podziału między osobowości ekstrawertyczne a introwertyków. Do niedawna prym wiedli ci pierwsi. Przebojowość i umiejętności promowania (własnej postawy również) doskonale sprawdzają się zwłaszcza w środowisku korporacyjnym, a także tych organizacjach, w których przywykło się pracować zespołowo. Introwertycy mają z tym problem, więc już na starcie stoją na przegranej pozycji. Choć — jak dowodzi Susan Cain — potencjał, jaki wnieść mogą do firmy jest wielki i unikatowy. Cain jest amerykańską trenerką sztuki negocjacji, prowadzącą zajęcia głównie w korporacjach i kancelariach prawniczych. Jej książka „Ciszej proszę…” zaraz po swojej premierze w 2012 roku zyskała rozgłos, teraz jednak wraca się do tej lektury coraz częściej.

ciszejprosze

Wartości cichych pracowników i liderów

W kwestii szczególnych zdolności introwertyków można pytanie odwrócić — co jest ich słabością? Przynajmniej pozorną, a w każdym razie utrudniającą im pracę w powszechnie przyjętym modelu. Są, zauważa Susan Cain, wrażliwi na bodźce, więc praca zespołowo ich męczy; ekstrawertyk stale zaś potrzebuje zewnętrznych bodźców, one napędzają go do działania. Introwertyk chętniej podejmie poważną dyskusję w wąskim gronie, niż rozmowę o sprawach błahych, towarzysko. Ale jest coś znacznie ważniejszego: badania prof. Adama Granta z Uniwersytetu Pensylwanii (eksperta od psychologii zarządzania) dowodzą, że to introwertyk jest znacznie lepszym liderem, niż jego przeciwieństwo, czyli ekstrawertyk. Dlaczego? Susan Cain wyjaśnia, że:
— introwertyk potrafi słuchać (wyciągać wnioski z różnych źródeł, skupiać się na problemie);
— introwertyk jest ostrożny (rozsądniejszy, kierując się raczej logiką, niż emocjami) i mniej skłonny do ryzyka;
— introwertyk skupia się na mniejszej liczbie zagadnień, za to realizuje je precyzyjniej i dąży do jak najwyższej jakości; sięga tak po zasoby, aby w optymalny sposób zrealizować cel;
— introwertyk nie dąży do bycia na świeczniku (nie chce być „gwiazdą” organizacji, raczej unika splendoru), dlatego też częściej będzie wspierać podwładnych, otaczać się najwartościowszymi ludźmi; nie będzie sięgać po nieetyczne rozwiązania, aby realizować cel (np. własną karierę).

Przykłady takich cichych przywódców to Ghandi, Bill Gates, współtwórca Google’a Larry Page oraz dawny współpracownik Jobsa, Steve Wozniak.

Zdaniem Susan Cain, rozwiązaniem jest tworzenie takiej kultury organizacyjnej, która pozwoli w pełni wykorzystać potencjał introwertyków (nie hamując ich osobowości, co mocno wpływa na jakość ich pracy i efektywność działania). Cain aktywnie działa w Quiet Leaders Institute promującym siłę introwertyzmu w biznesie. Wśród firm zrzeszonych w Instytucie są: GE, Procter & Gamble, a nawet NASA.

Skąd ten problem?

Wszystko zaczęło się wraz z rozkwitem gospodarki amerykańskiej opartej w dużej mierze na kulcie osobowości. Rozumianym jednak dość powierzchownie, jako zdolności do autopromocji oraz takie cechy, które gwałtownie pozwalają wpływać na otoczenie. Chodzi też o efektowną retorykę, a nawet manipulację. Cały handel, począwszy od schyłku XIX stulecia oparty był na sprzedaży bezpośredniej, osiągając swój szczyt w minionym wieku. Doszła do tego, wykształcona zwłaszcza w amerykańskiej kulturze, konieczność samodzielnego radzenia sobie w realiach rynkowych, w których wszystko ma swoją cenę, a sukces — jakkolwiek pojmowany — w największym stopniu zależy od przebojowości jednostki. Początek XX wieku to w Ameryce czas, kiedy — jak pisze Susan Caine — na scenę wchodzi „superfajny gość”, idealny sprzedawca. W latach 20. na rynku pojawiły się pierwsze poradniki, jak odnieść sukces w biznesie. Wszystkie stawiały na przebojowość i całą gamę cech, które dziś przypisujemy ekstrawertykom.

***

Właśnie dlatego w tym samym czasie tryumfy zaczyna święcić Hollywood i gwiazdy kina. Wcześniejszy katalog najwartościowszych cech, jak praca, obowiązek, honor, reputacja, maniery zastępowane są przez inne wyróżniki: magnetyczny, atrakcyjny, dominujący. Pod ich wpływem zaczęła zmieniać się także reklama, a przede wszystkim pojawił się popyt na ekstrawertyków. Dziś w USA dochodzi do znaczącego zwrotu. Dojrzałe organizacje również na innych kontynentach poszukują nowych źródeł przewagi. Dostrzegają po raz pierwszy być może olbrzymią siłę takich cech, jak zdrowy rozsądek, namysł, zdolność do słuchania innych, jak również — optymalne środowisko do powstawania twórczych pomysłów.

— Krzysztof Ratnicyn

Więcej: Susan Cain, Ciszej proszę… Siła introwersji w świecie, który nie może przestać gadać. Przeł. J. Korpanty. Wydawnictwo Laurum, Warszawa 2012.

 

 sprawdzam

zobacz komentarze

Wideo

Więcej wideo