Canpol to firma, której historia sięga przełomu lat 80. i 90. minionego wieku, kiedy bracia Krzysztof i Tomasz Biedrzyccy, zajęli się dystrybucją artykułów dla niemowląt. O produkcji wówczas jeszcze nie myśleli. Dziś zatrudniają kilkaset osób, prawie połowę asortymentu sami wytwarzają i eksportują na wiele rynków. Jakie wartości stoją za ich organizacją, w jaki sposób budują przewagę konkurencyjną i motywują ludzi?

Z dr. inż. Krzysztofem Biedrzyckim, prezesem zarządu firmy Canpol, rozmawia Krzysztof Ratnicyn

biedrzyccy— Krzysztof i Tomasz Biedrzyccy, założyciele spółki Canpol

Przez lata udało się Państwu mocno rozwinąć organizację. Co w Państwa przypadku stanowi o przewadze konkurencyjnej?

— Od samego początku naszej firmie towarzyszą te same wartości. Jesteśmy im wierni, co z pewnością procentuje reputacją marki i zaufaniem ze strony konsumentów. Kierujemy się uczciwością i otwartością oraz troską o najmłodszych — o niemowlęta będące adresatami naszych produktów. Choć oczywiście grupą, do której bezpośrednio kierujemy ofertę są rodzice, a w praktyce przede wszystkim matki. Naszych klientów traktujemy partnersko — to kolejna wartość, która od zawsze nam przyświeca. Wsłuchujemy się w potrzeby matek i ich dzieci, staramy się udoskonalać produkty, wychodzić z inicjatywą, dbać o najwyższe standardy. Ten dialog z konsumentami jest autentyczny, i korzystają z niego obie strony. Dość powiedzieć, że spośród firm naszego segmentu rynku, mamy jedną z największych i najaktywniejszych społeczności w social mediach.

Wasza strona internetowa bogata jest w porady dla młodych matek. Wartościowe treści górują nad nachalną komunikacją produktów.

— Trzeba pamiętać, że współczesne matki to bardzo świadome kobiety, mądre i poszukujące wiedzy. Nasze partnerstwo polega między innymi na dostarczaniu im wartościowej wiedzy oraz budowaniu platformy wymiany opinii. Jesteśmy w tym naprawdę autentyczni, zresztą w tak wrażliwej branży nie można pozwolić sobie na jakikolwiek fałsz. Znów wraca wątek wspomnianej już uczciwości naszej marki…

Jednak czy na samym zaufaniu można zbudować szybko rosnący biznes?

— Oczywiście, że nie, ale wartości, o których wspomniałem, są z naszej perspektywy niezwykle istotne. Naszą przewagę i pozycję na rynku budowaliśmy także stosując regułę „jedzenia małą łyżeczką”.

partnerem-merytorycznym2

Co to oznacza w praktyce?

— Że rośniemy organicznie, planujemy strategię rozwoju kierując się zdrowym rozsądkiem. Nigdy nie przejadaliśmy, jako zarząd czy właściciele, zysków. Większość zarobionych śrhttps://youtu.be/dMdvqdST-ekodków przeznaczaliśmy na inwestycje. Dzięki temu kilka lat temu udało nam się na przykład przejąć upadający zakład produkcyjny w Wielkiej Brytanii. Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. Ćwierć wieku temu importowaliśmy produkty, aby sprzedawać je na charakteryzującym się olbrzymim popytem polskim rynku. Ale nie przyszło nam wtedy do głowy, że będziemy liczącym się producentem.

Przez lata udało się Państwu zbudować rozpoznawalną markę, i to nie tylko w na polskim rynku.

— To prawda. Choć sprzedajemy nasze produkty na wielu, nieraz egzotycznych wręcz rynkach, to jednak koncentrujemy się na regionie Europy Środkowowschodniej i Wschodniej, gdzie Rosja, Ukraina, Białoruś są w czołówce naszych klientów. Ale łącznie można by naliczyć kilkadziesiąt rynków, na których znajdziemy nasze produkty sprzedawane pod naszymi markami (Canpol babies oraz LOVI). Warto zaznaczyć, że dziś asortyment naszej firmy obejmuje około 700 produktów marki Canpol babies  i 100 LOVI, naszej marki premium.

I znaczna część produkowana jest w Polsce?

— Można powiedzieć, że wszystkie te produkty, które niemowlę wkłada do ust, a więc butelki, smoczki do butelek, kubeczki, smoczki do uspokajania. Inaczej jest w przypadku zabawek, te w dużej mierze produkujemy w Chinach.

 

Zatem można w Polsce produkować i konkurować z najlepszymi?

— Oczywiście, w niektórych przypadkach rzekłbym, że zlecanie produkcji na Dalekim Wschodzie jest nieopłacalne. Jeszcze niedawno odbieraliśmy codziennie przynajmniej jeden kontener produktów. Dziś jest ich znacznie mniej. W przypadku zabawek dla niemowląt, produkcja w Polsce jest nieopłacalna z uwagi na koszty form, dużą ilość wzorów, ale niewielką  sprzedaż danego wzoru jak na skalę naszego biznesu. Z kolei główne produkty związane z żywieniem i rozwojem niemowląt produkujemy w kraju, nie tylko z ze względów ekonomicznych oraz logistycznych, lecz również z troski o klientów. Dzięki temu mamy kontrolę nad jakością produkcji i pochodzeniem surowców. Bo nawet jeśli surowce te importujemy, to wyłącznie z rynków Unii Europejskiej, a więc w zgodzie z wszelkimi normami i certyfikatami.

Trudno przecenić rolę ludzi w powodzeniu biznesu. W jaki sposób motywują Państwo pracowników, budują ich zaangażowanie?

— Podejściem partnerskim. Praca w zespole, w którym każdy ma wpływ na własną pracę, jest podstawą naszego działania. Pracownicy wiedzą, że mogą i w jakim zakresie, samodzielnie podejmować decyzje. Na szczęście, dawno odrzuciłem podejście, że mogę jako prezes samodzielnie zarządzać całą organizacją. Ze względu na skalę rozwoju, byłoby to zresztą niemożliwe, a w każdym razie — mocno nieefektywne. Dzięki temu udaje nam się budować trwałe więzi. Wielu ludzi jest z nami od samego początku. Przed laty Canpol zakładałem wraz z bratem, dziś mocno w nasz biznes zaangażowany jest także mój syn, to także pewien znak czasu. Zatrudniamy dziś 300 osób, które wytwarzają ponad 40% całego asortymentu.  Zakład produkcyjny w Żabiej Woli koło Warszawy to nowoczesna przestrzeń, o powierzchni prawie 10 tys. mkw.

Dziękuję za rozmowę.

— rozmawiał Krzysztof Ratnicyn

 

sprawdzam

zobacz komentarze