Start up to niekoniecznie spółka technologiczna. Wręcz przeciwnie, może stać na przeciwległym biegunie i produkować tradycyjne meble.

Spotkali się pracując w branży reklamowej, jako kreatywni. Wojciech Dołhun i Jacek Redzisz. Obaj są absolwentami ASP, grafikami i projektantami. „Od pewnego czasu chodziło mi po głowie założenie firmy, która oferowałaby unikatowe, ręcznie robione meble. Dla wymagających klientów. Myśleliśmy o tym zresztą równolegle. Jacek ruszył wcześniej, później ja dołączyłem jako wspólnik. Dawniej tworzyłem meble, ale wyłącznie na własny użytek, poza pracą zawodową. Uznaliśmy, że osób poszukujących mebli spoza masowego rynku jest wielu” — wspomina Wojciech Dołhun. „Poza wszystkim, szukałem nowego pomysłu na życie. Wolniejsze, niezależne. Postanowiłem robić coś inspirującego, zamiast się ścigać i konsumować” — dodaje Jacek Redzisz.

W 2014 roku wspólnie powołali do życia markę Spółka Meblowa. Zaczęli nieco wcześniej od przygotowania prototypów mebli, które stały się bazą do własnej kolekcji. Jednocześnie remontowali lokal na Mokotowie, w którym wkrótce otworzyli showroom. „Działaliśmy w dużej mierze spontanicznie. Showroom był błędem, powstał zbyt szybko, ale wówczas tego nie wiedzieliśmy. Pochłaniał mnóstwo energii, zrezygnowaliśmy z niego” — mówi Wojciech Dołhun. W zamian skupili się na projektowaniu i produkcji mebli, choć nie wykluczają, że za jakiś czas wrócą do pomysłu własnego salonu. Bo teraz właśnie znaleźli się w najtrudniejszym, ale i niezwykle ciekawym momencie.

Nadchodzi przełom

Ich firma prawdopodobnie dotarła właśnie do etapu, który menedżerowie nazywają „no man’s land”. Trzeba podjąć trudną decyzję: rozwijać się, próbując podbić nowe rynki. Albo pozostać w miejscu, w którym jest się teraz, mocno okopując się, osadzając firmę we własnej niszy. Żadne z tych rozwiązań nie jest łatwe. W pierwszym przypadku pojawia się wyzwanie, jak dotrzeć do nowych klientów. Zwłaszcza że Wojciech i Jacek zdali sobie właśnie sprawę, że musieliby poszukiwać klientów poza Polską. Obaj czują, że na zagranicznych rynkach jest znacznie większe zrozumienie dla ich pracy, wysokiej jakości połączonej z wyższą niż zwykle ceną. Już teraz realizują zamówienia dla zagranicznych firm, na przykład czterogwiazdkowego hotelu na Islandii. Niedawno uczestniczyli w branżowych targach w Londynie. „Było spore zainteresowanie naszymi meblami, ale barierą okazuje się brak przedstawicielstwa na miejscu. Biuro na lokalnym rynku buduje wiarygodność, a niekiedy bywa warunkiem koniecznym, aby zyskać zaufanie klientów i nowe zamówienia” — mówi Wojciech Dołhun.
Przy czym klienci instytucjonalni niemal wyłącznie docierają do nich online. Po zamknięciu warszawskiego showroomu, skupili się na stronie internetowej i obecności w mediach społecznościowych. Zdążyli już zrealizować parę kontraktów dla dużych firm, chcących wyposażyć swoje biura w unikatowe meble; zaprojektowane specjalnie dla nich. Jeśli jednak zdecydowaliby się na drugie z rozwiązań – a więc pozostanie w obecnej niszy – rodzi się ryzyko utraty pozycji na rzecz innych. „Dziś rynek w Polsce wygląda nieco inaczej, niż jeszcze klika lat temu. Sytuacja się zmienia, pojawiają się nowe firmy, które choć powielają sprawdzone wzorce, w tym nasze projekty, zyskują klientów. Bo cena jednak w Polsce odgrywa olbrzymią rolę. Zdajemy sobie sprawę, że osób, które mają wyrobiony gust i niemałe możliwości finansowe, jest wciąż ograniczona liczba” — mówi Wojciech Dołhun. — „Podobnie jest w branży motoryzacyjnej. Możesz kupić mercedesa albo fiata. Oba pojazdy służą do tego samego, ale różnią się pod wieloma względami. Wszystko zależy od naszych możliwości, gustów i potrzeb”.
Choć starają się działać z coraz większym rozmachem, nadal uważają się za start up. Samodzielnie pracują nad projektami, sami też wykonują meble. Za wyjątkiem sytuacji, kiedy architekci podsyłają im własne pomysły z ofertą realizacji. Ale i takie projekty wymagają ingerencji, dopracowania, aby zapewnić meblom najwyższą jakość i trwałość. „Nasz rynek wciąż wiele dzieli z Zachodem. Większość firm na wczesnym etapie rozwoju, jak nasza, zagranicą bez problemu zyskuje finansowanie. U nas nadal o to bardzo trudno. Jeśli już się udaje, to na bardzo ciężkich dla małych firm warunkach. Choć marzy nam się większa hala, bogatsze zaplecze sprzętowe, pracownik zatrudniony na stałe” — przyznaje współtwórca Spółki Meblowej.

Unikalne cechy mebla

Co jednak wyróżnia produkty, które oferuje Spółka Meblowa? Jak zapewniają jej właściciele, wyróżnia ich unikalność produktów, indywidualne podejście, zrozumienie potrzeb konkretnego klienta. „Meble powstają z litego drewna. Stosujemy niestandardowe rozwiązania i nieudziwnioną formę, a także tradycyjne techniki stolarskie połączone z inspirującym wzornictwem. Stosujemy szlachetne, leżakowane, lite drewno, jak akacja, dąb, jesion, wiąz. Wszystkie meble wykonywane są wyłącznie z naturalnych materiałów” — mówi Wojciech Dołhun. I zachwala meble: „Są piękne i trwałe, więc po kilku latach nie trzeba ich zastępować nowymi. Wiele poświęcamy końcowemu etapowi ich powstawania. Powierzchnie barwimy i zabezpieczamy tradycyjnymi metodami, takimi jak woskowanie lub olejowanie. Podczas gdy nasze otoczenie zaśmiecane jest byle jakimi przedmiotami, które trzeba po kilku latach wymieniać na nowe, proponujemy proste i funkcjonalne meble na lata”.

Dlatego też oferta Spółki Meblowej adresowana jest do tych osób, które szukają mebli poza seryjną produkcją. Oraz – są cierpliwi i potrafią czekać. Ze względu na wspomniane już tradycyjne metody tworzenia mebli pod zamówienie klienta, czas realizacji bywa długi. „W zamian gwarantujemy indywidualne cechy każdego z produktów” — mówią twórcy Spółki Meblowej.

— Krzysztof Ratnicyn

 

partnerem-merytorycznym2

zobacz komentarze

Wideo