Aspekt ludzki w cyfrowej transformacji firmy należy do najważniejszych i… najczęściej pomijanych.

Na przestrzeni kilku ostatnich lat ukazało się wiele publikacji w całości dotyczących rynku pracy w kontekście robotyzacji i wdrażania rozwiązań cyfrowych. Przeważnie pojawiają się w nich tezy o wykluczaniu ludzi, pozbawianiu ich pracy za sprawą różnorodnych narzędzi technologicznych i robotów, które zastąpią pracę człowieka. Tymczasem doświadczenia cywilizacyjne oraz praktyka wielu firm zdają się mówić coś innego.

Człowiek jednak niezbędny?

Po pierwsze, historia postępu technicznego wskazuje, że zanik jednych zawodów generuje nowe profesje. Rozwój technologiczny wywołuje popyt na nowego rodzaju usługi i produkty. Podobnie jak zależność opisana przez Andrew McAfee’ego: automatyzacja wytwórstwa być może wyklucza niektórych z rynku pracy, umasawia jednak produkcję i mocno obniża cenę. Ta zaś zwiększa popyt; wyższe zapotrzebowanie na dobra z kolei powoduje, że znów brakuje rąk do pracy i rośnie zatrudnienie.

Po drugie, robotyzacja i automatyzacja może wyręczać człowieka w przypadku szczególnie uciążliwych bądź niebezpiecznych dla zdrowia i życia zadań; roboty jednak w odróżnieniu od ludzi nie wyciągają wniosków z błędów (nie zdobywają doświadczenia), i wykonują z reguły zadania ściśle zaprogramowane i powtarzalne — z inspiracji i pod nadzorem człowieka.

Więcej na ten temat: w rozmowie z Krzysztofem Sławińskim, dyrektorem ds. produkcji w ASSA ABLOY Mercor Doors.

Postawa pracowników jest kluczowa

Liderzy, nawet jeśli ostrożnie podchodzą do wdrożenia rozwiązań technologicznych, zwracają uwagę na ich ważność (jako źródło przewag), ale też zawsze świadomi są niebezpieczeństw. Wymienić tu można ryzyko utraty danych wrażliwych, ataków hakerskich czy wyłudzeń. Połowa dużych firm w Polsce wydaje mniej niż milion złotych rocznie na bezpieczeństwo (wg 4. Badania Stanu Bezpieczeństwa Informacji, 2017). Niemal wszystkie z tych organizacji doświadczyły przynajmniej 50 zdarzeń, które można uznać za incydenty naruszające bezpieczeństwo (96% wskazań), a w 79% przypadków przyczyną tej sytuacji był pracownik (błąd ludzki). W tej samej grupie organizacji ledwie co dziesiąta (11%) wdrożyła program umożliwiający identyfikację wrażliwych zasobów, a ponad połowa (58%) — w ogóle tego nie planuje.

Już te dane mogą sugerować, że duże firmy nie są dość dobrze przygotowane na niebezpieczeństwo, przede wszystkim zaś — że najwięcej zależy wciąż od człowieka, jego postawy. Również wobec wdrażanych rozwiązań technologicznych.

Pracownik ma wpływ na pracę

Jeśli dodamy do tego fakt, że zaledwie kilkanaście procent ludzi odczuwa satysfakcję z pracy (13% ludzi lubi swoją pracę; wg „State of The Global Workplace”, Gallup 2013-15), dostrzeżemy kluczową zależność. Jednym z najważniejszych zadań każdej organizacji jest zwiększenie zaangażowania pracowników.

baner-1v6

To jedna z pięciu wielkich patologii biznesowych, zidentyfikowanych i opisanych przez firmę Leanpassion, mówiąca, że ludzie przychodzą >>do roboty<<. Dotyczy to również postaw wobec rozwiązań technologicznych oraz niebezpieczeństw związanych z cyfryzacją środowiska pracy” — mówi Radosław Drzewiecki, założyciel firmy Leanpassion i twórca Strategii Lean (transformacji w 5 krokach).

Odpowiedzią na powyższe wyzwanie jest drugi krok przywołanej transformacji. Polega on na wyznaczeniu kierunku — a rolę tę przejmują pracownicy, uczestnicy procesu. Liderzy, którzy wcześniej we własnym gronie wypracowują kontekst biznesowy (jednako rozumieją misję, wizję i cele strategiczne), teraz pytają pracowników — jak chcą oni dodawać wartość.

Dzięki temu ludzie mają wpływ na zadania, które realizują. Pracy nadawany jest sens — ludzie uczestniczą bowiem w realizacji wspólnych celów. Więcej o Strategii Lean: tutaj.

— kr
sprawdzam

zobacz komentarze